Jestem grafikiem w tym najbardziej tradycyjnym ujęciu. Rysunek zawsze był u mnie numerem 1. Operowanie światłem i przestrzenią za pomocą kreski skraca drogę do rozumienia treści obrazu i daje mi ogromną satysfakcję z procesu twórczego. Niemniej od ponad 30 lat buduję warsztat ilustratorski oparty nie tylko o każdą z technik, ale również o każdy styl malarski. Nie zamknąłem się w bańce jednej maniery – i sam nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Chyba główny koszt to rozpoznawalność po stylu właśnie. Tak czy inaczej mogę ugryźć każdy temat, od prywatnych, przez rozubudowane publikacje, po wielkie murale.
I jeszcze jedna ważna informacja: Posiadam kompletny warsztat grafiki szlachetnej wklęsłodrukowej. Matryce wykonuję w miedzi, zaś odbitki w najbardziej szlachetnych papierach graficznych na rynku. Zdaję sobie jednak sprawę z bezużyteczności takiej grafiki w segmencie komercyjnym. Więc ta technika pozostaje dla mnie jedynie pasją w obszarze sztuki.